Niby środek miasta... A wystarczy wraz z ukochanym znaleźć kawałek nasłonecznionego trawnika i już nie widzi się przepełnionych ulic, tłumów na chodnikach ani gęstej miejskiej zabudowy... Koło trawnika lśni jezioro a z tyłu słychać szum drzew... Cisza i samotność we dwoje... I nic nie jest ważniejsze... I to jest wspaniałe! Wreszcie prawdziwa pełna wiosna!Kto zrozumie?
No kto? Bo ja nawet nie wiem dlaczego bloga pisze... Kolejny z moich szalonych pomysłów... Ale może znajdę bratnią duszę, która odważnie zanurzy się w otchłani szaleństwa i zrozumie wszystkie moje rozterki?
środa, 7 maja 2008
Mrrrr
Niby środek miasta... A wystarczy wraz z ukochanym znaleźć kawałek nasłonecznionego trawnika i już nie widzi się przepełnionych ulic, tłumów na chodnikach ani gęstej miejskiej zabudowy... Koło trawnika lśni jezioro a z tyłu słychać szum drzew... Cisza i samotność we dwoje... I nic nie jest ważniejsze... I to jest wspaniałe! Wreszcie prawdziwa pełna wiosna!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz